czwartek, 16 lutego 2023

Fundacja rodzinna. Dopełnienie raju podatkowego Polska!


 Zajmując się od lat podatkami, mogę powiedzieć, że sięganie po rozwiązania zagraniczne w celu tzw. optymalizacji podatkowej, najczęściej związane było z kilkoma instytucjami, które przewidziane były w innych systemach prawnych, a nie było ich w Polskim prawie. Upraszczając to:
  1. Zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych dla zysków pozostawionych w spółce;
  2. Zwolnienie partycypacyjne, czyli zwolnienie z podatku od dochodu ze sprzedaży udziałów w spółce zależnej, pod warunkiem odpowiedniej wielkości udziału;
  3. Niskie opodatkowanie dla usług świadczonych osobiście;
  4. Last but not least – nieopodatkowana fundacja prywatna vel rodzinna.

Wraz z opublikowaniem i wejściem w życie ustawy o fundacji rodzinnej, będziemy mieli już w Polsce komplecik. Mamy już bowiem tzw. CIT Estoński, Polską spółkę holdingową oraz 12% ryczałt od niektórych usług. I wszystko w imię sprawiedliwości podatkowej. Łaskawie nam panujący wydają się dawać jasny sygnał: Możesz kombinować do woli ale na swoim podwórku i pod naszym czujnym okiem.

O co chodzi z fundacją rodzinną? Z rodziną łączy ją głównie nazwa i nieco korzystniejsze opodatkowania świadczeń na rzecz członków rodziny fundatora. To drugie głównie sprowadza się do tego, aby wsadzenie tamże majątku i jego późniejsze przekazanie członkom rodziny nie skończyło się wyższym ciężarem podatkowym niż, wynikający aktualnie z bezpośrednich darowizn i dziedziczenia. Ale w rzeczywistości krąg beneficjentów fundacji jest dowolny, włącznie z samym fundatorem.

Na czym polega mechanizm „nieopodatkowania” fundacji? Zarówno podatek dochodowy od osób prawnych (15%) jak i podatek dochodowy od osób fizycznych, na rzecz których fundacja dokonała przysporzenia (15%), jest odroczony do momentu dokonania dystrybucji tego zysku i liczony od podstawy jaką jest wielkość tej dystrybucji. Taki szczególny CIT Estoński. Łącznie każda wypłata z fundacji kosztuje mnie 27,75%. Pozornie nie mało. Ale jeśli zestawimy to ze obciążeniami z tytułu zysków kapitałowych przy dużych kwotach (19% PIT + 4% daniny solidarnościowej) oraz z efektem odroczenia podatku  (tak długo jak długo nie wypłacę, mogę bezpiecznie kumulować majątek w fundacji), to rozwiązanie jest, dla osób zamożnych, bardzo korzystne. Majątek mogę kumulować bezpiecznie, albowiem inną zaletą fundacji jest to, że ewentualni moi wierzyciele do tego majątku dostępu nie mają.

Pokażmy to na przykładzie: Jestem w przededniu sprzedaży mojej firmy, prowadzonej w formie spółki jawnej. Dochody rozliczam płaskim 19% podatkiem (PIT36L), powiększonym o składkę na ubezpieczenie zdrowotne (4,9%) oraz daninę solidarnościowa od dochodu ponad 1 mln zł (4%). Sprzedaż przedsiębiorstwa kosztuje mnie zatem jednorazowo ok. 27,9%. Lepiej byłoby przekształcić się w spółkę z o.o. i sprzedać udziały (19% PIT38 + 4% daniny solidarnościowej). Ale jeszcze lepiej udziały darować do fundacji (bez podatku), sprzedać je tamże realizując nieopodatkowany zysk, gotówkę reinwestować i płacić co roku 27,75% kosztów podatkowych (CIT + PIT), li tylko od tego co potrzebuję na utrzymanie siebie i rodziny.